Odpowiedzi by uniknac pewnych pytan – autowywiad Efraim’a Medina Reyes’a cz1

1. Czulem potrzeba opisania mojego burzliwego i niepewnego zycia a ta odswietna trumna, nazywana literatura wydawala mi sie za ciasna. Skladam sie z roznych czesci, tak jak moje powiesci i probuje ulozyc ta glupia lamiglowke by zrozumiec kim do diabla jestem….

2. Tracimy najlepsze okazje poniewaz tak nas nauczono od pierwszego kwilenia. Matka, zona, corka = Ojciec, profesor, szef = Dom, aula, trumna. Nasze najswietsze odczucia nie sa niczym wiecej niz leniwymi przyzwyczajeniami. Proste cwiczenie: Gosc w telewizji zuje gume w tancu. Jesli naciszniesz przycisk mute na pilocie zobaczysz farse: to tylko ssak, ktory kreci sie w swojej klatce, jedzac wlasne ekskrementy. Krotka historia: Poznalem dziewczyne, ktora tak jak ja marzyla o byciu wolnym.Poszlismy razem do lozka zeby dzielic i pomnozyc nasza wolnosc. Teraz, po 15 gownianych latach, odmawia mi rozwodu.

3 Wychowalem sie w trudnej dzielnicy Indios w Kartaginie. Nasze nastoletnie sporty mozna podsumowac w jednym zdaniu: podrywanie gringas na plazy i okradanie gringos na ulicach centrum. Chcielismy zalozyc spolke i biorac pod uwage, ze nie bylo pieniedzy, zalozylismy miedzynarodowa firme Fracaso Ltda. (Fiasko Productions sp. z o.o.) Miala ona w aktywach tylko slogan: Chcesz bankructwa? Oto my! Chcielismy tworzyc muzyke wiec zalozylismy 7 Torpes Band, grupa 7 nieudacznikow (bylo nas trzech). Skomponowalem piosenki i nagralismy w domu kasete o tytule: Piosenki przecietne. Sprzedalismy 9 kaset i zadecydowalismy nagrac kolejna. Nazywala sie: Piosenki jeszcze przecietniejsze. Sprzedalismy 8 kaset i tu zakonczyla sie nasza kariera muzyczna. Wtedy poswiecilismy sie teatru. Nasze pierwsze dzielo nazywalo sie: Trzy godziny patrzenia na szympansa i mialo rekordowa na Kartagine liczbe widzow, 7 w ciagu 6 miesiecy. Tak wiec przerzucilismy sie na kino z filmem o tytule: To nie napelnia mi banana, potem opublikowalismy moj tomik poezji, napisany recznie: Ssij mi go dziewczyno, powoli, ktory z jakiegos dziwnego powodu zostal zaklasyfikowany jako mizoginiczny: grupka feministek zakupila caly druk (100 kopii) i spalila je na Plaza w San Diego. Tak zaczelem moja kariere, wysprzedajac cale 1wsze wydanie.

4. Pochodze z Karaibow kolumbijskich gdzie nikt nie bierze sie na serio. Ludzie, ktorzy biora sie na serio sa niebezpieczni… Nie widzicie jak powazni sa niektorzy przywodcy wojskowi czy wojenni? Nasz prezydent jest super powazny. Ok, pisarz, ktory bierze sie na serio i uwaza sie za waznego wydaje sie patetyczny. To niesamowite jak powaznych jest wiekszosc pisarzy europejskich. Ludzie nudni, wymuszeni, uwazajacy sie za niewiadomo co i ktorych pisarstwo jest tylko antidotum na radosc i inteligencje.

5 Byloby glupota nie doceniac talentu pisarskiego Garcia Marquez. Jednak ja nie identyfikuje sie z nim, poniewaz wychowalem sie sluchajac muzyki rock, a nie vallenatos. Kiedy on nosil guayabera, ja kopiowalem ubrania Temptations. Nigdy nie bede lizal dupy dyktatorowi takiemu jak Fidel Castro, by tanczyc cumbia z Billem Clintonem w Bialym Domu 2 tygodnie pozniej. Ale rzecza naprawde trudna do wybaczenia jest to, ze majac mozliwosc wyeksponowania eleganckiego fraku na uroczystosci wreczania Nobla, wolal ubrac sie jak lodziarz. Co do monumentalnych dziel rzemieslniczych Botero, mam malo do powiedzenia. Pewnego dnia ktos stopi te swinstwa i zrobi z nich przydatne rury. Jak wiekszosc rowiesnikow, wychowalem sie w westchnieniach starego swiata i bez zadnych jego przywilejow. Jestem jednym z wielu bekartow imperium yankee i moge tylko uzywac i wchlonac moje pochodzenie by wyrazic i obronic moje mozliwosci bycia kims.

6 Sa dwa przypadki kiedy glupota pisarza jest wieksza niz reszty ludnosci: kiedy mowi, ze pisze dla siebie i kiedy mowi, ze pisze dla innych. Kiedy mowi, ze nie liczy sie z krytykami i kiedy wkurza sie na krytykow. Kiedy pisze o ksiazce, ktora wydaje mu sie genialna i kiedy pisze o ksiazce, ktora wydaje mu sie beznadziejna. Pisarze i krytycy sa czescia tej samej glupiej rasy: w oby przypadkach sluzymy jednemu panu: marce wydawniczej. Jedyna szansa dla pisarza jest liczenie sie z wlasnymi czytelnikami, ale wiekszosc preferuje ignorowac czytelnikow i zatruwac sie tym co mowi dany krytyk.

7 Moja kultura jest we mnie i w moich fantazjach, nie w ksiazkach Garcia Marquez. Jak kazdy zdrowy czlowiek, kocham i nienawidze to czym jestem. Znam muzyke mojej ziemi i milosc jej kobiet, czuje to we krwi. Przeczytalem Pavese w swoim czasie i Juan Carlos Onetti. Moja pasja do rocka, zaprowadzila mnie do beat generation, do Bukowskiego, Chandler’a, Carson McCullers’a, Capote’a, Celine, do wspanialego gotyckiego pisarza Charles Maturin’a… Czytalem tak jak zylem, bez regul. Wiem, ze dzieki tej mieszance moge pieprzyc lepiej niz jakikolwiek pisarz europejski, delektowac sie smakiem potraw, tanczyc na ceglowce down south blues Muddy Waters’a i przechodzic najniebezpieczniejsze ulice Bogoty.

8 Ktos powiedzial, ze obowiazkiem pisarza jest dobre pisarstwo i tyle. Mysle, ze bycie na swiecie ma swoja cene i nie wystarczy kilka dobrych ksiazeczek by dac rade. Kraj taki jak Kolumbia, ktory posiada wiecej niz polowe zasekwestrowanych na swiecie; gdzie co roku umiera gwaltowna smiercia 40 tysiecy osob podczas gdy 20 tysiecy kobiet i dzieci maja amputowane konczyny z powodu min a 85% ludnosci zyje w najgorszej biedzie podczas gdy bogactwo jest skoncentrowane w rekach 9%, ktorzy kontroluja wszystko i moga zyc daleko od kul…. taki kraj nie moze pozwolic sobie na luksus posiadania wielkich ludzi, jakkolwiek dobrych pisarzy, ale pozbawionych godnosci i zapalu.

9 Dla mnie jezyk jest srodkiem, nie celem. Uzywam slow tak jak moglbym uzywac muzyki czy obrazow, zeby wyrazic odczucia i pokazac idee. Oczywiscie, mam wlasna estetyke, ale ta nie redukuje sie do jezyka samego w sobie, odnosi sie takze do okolicznosci, ktore mozna stworzyc slowami. Czytam duzo poezji i sam pisze poezje, poniewaz pomaga mi udoskonalic proze i zmysl syntezy. Przyszlosc jezyka hiszpanskiego nalezy niewatpliwie do Ameryki latynoskiej, gdzie istnieja kraje z obsesja „poprawnego mowienia”. „Mowienie poprawne” w Kolumbii jest synonimem statusu spolecznego.

10 Najgorsza wada domniemanych intelektualistow jest mylenie informacji z wiedza. Kazdego dnia widzimy w telewizji dziesiatki ekspertow przemocy, katastrof, marsjanskich wulkanow, rozowych ogorkow… Jakikolwiek idiota, ktory zna kilka liczb, zaklada krawat i zaczyna dyskutowac o konflikcie w Iraku czy Kolumbii.  Nalezymy juz wszyscy do swiata, w ktorym obraz zastepuje zawartosc. Dzieje sie tak, poniewaz nasze zycie nie toczy sie naprzod tylko skacze z wydarzenia na wydarzenie: sobotni mecz czy nastepne Boze Narodzenie. Uczepiamy sie dat by zapomniec, ze sekundy mijaja a idee uciekaja. Nie umiemy myslec, kto mysli jest sam a samotnosc jest straszna. Wybieramy sledzenie innych a zycie dochodzi do konca bez refleksji, czy nie byloby tym samym urodzenie sie juz martwym.

11 Mimo kazan Papieza, bycie nie-bialym na tym swiecie jest roznica. Niejedyna, ale nie do przeskoczenia i jesli mi nie wierzycie, spojrzcie do czego doprowadzil sie Michael Jackson. Sa jeszcze gorsze rzeczy: bycie czarnym nie do konca. Dla metysa takiego jak ja, ciezko jest znalezc wlasne miejsce na swiecie, biorac pod uwage, ze wszyscy metysi probuja wcisnac sie w jedna z dwoch frakcji. Czarni przeganiaja cie z ich balow a biali nie pozwalaja ci na nie wejsc. Archetypy sa rowniez trudne do zniesienia: pewnego razu, Norwezka, poderwana w jednym z barow Kartaginy pokryla mnie wyzwiskami poniewaz nie umiala zrozumiec, ze bedac typowym latynosem, nie pieprzylem jej przynajmniej  6 razy dziennie. To co probuje opowiedziec w moich powiesciach to wlasnie niemoznosc porozumiewania sie wywodzaca sie z mojego niepewnego pochodzenia i posluguje sie poczuciem humoru poniewaz nalezy do inteligencji i jest najefektywniejszym srodkiem komunikacji jaki istnieje. Jest bardzie prawdopodobne, ze osoby z roznych kultur i roznych jezykow zrozumieja zarowno placz jak smiech.

12 Pisze agresywnie, probujac wyciagnac ze mnie najlepsze i najgorsze az do calkowitego wyproznienia. Probuje sprawic, ze czytelnik straci rozum, poruszyc rzeczy w jego umysle, zmierzyc sie z nim. Kto pisze, wystawia sie na pokaz i probuje uwiesc a to znaczy mierzenie sil. Czytelnik ma zawsze ostanie slowo a ksiazka moze skonczyc w koszu lub na komodzie obok lozka.

13 Wierze, ze mezczyzna powinien zglebiac bardziej swoja kobieca strone by moc pozrozumiec sie z kobieta. Mezczyzna jednak boi sie popelniania bledow, bycia slabym. Trzyma sie swojego nieszczesnego penisa i nim wchodzi w kobiete bez odnalezienia jej, poniewaz kobieta jest bez granic. Rownosci nie zdobywa sie retoryka ani dobrymi intencjami, trzeba probowac zrozumiec a my mezczyzni jestesmy bardzo dobrzy w narzucaniu i mniej dobrzy w rozumieniu. Jesli zas chodzi o kobiete, mysle, ze jej bledem jest patrzenie na mezczyzne jak na cel. Kobieta, ktorej aspiracja jest dojscie do celu poprzez z mezczyzne jest jak orzel, ktory marzy o byciu zamrozonym kurczakiem.

14 Kiedy bierzesz sie na zbyt powaznie, moze ci sie nawet udac zaprezentowac jakis program w telewizji. Moja matka, ktora nauczyla mnie picia jak portowy tragarz i spiewania bolero, umiala sie usmiechac w najstraszniejszych momentach. U nas, jest zwyczajem wysmiewanie sie z rzeczy, ktore nas bola lub przerazaja i musze powiedziec, ze ten sposob dal mi dobre rezultaty. Byc moze nie jestem w stanie usatysfakcjonowac Norwezki, ale mam nadzieje, ze Wloszki sa mniej wymagajace.

15 Niektorzy bohaterowie moich powiesci to moi przyjaciele od zawsze i wkurzaja sie, bo uwazaja ze nie oddaje im podobienstwa i ich osmieszam. Odpowiadam, ze w rzeczywistosci sa jeszcze gorsi i klotnia konczy sie na wielkim pijanstwie. Tak naprawde sa zadowoleni, wiedza ze wystepuja w moich ksiazkach, bo ich kocham. Nie obchodzi ich czy jestem dobrym pisarzem albo czy mowia o mnie w gazetach, to co sie liczy miedzy nami to glowa odporna na rum, podrywanie dziewczyn i taniec do upadlego.

odnosniki:
gringas – biale kobiety, Amerykanki
gringos – biali mezczyzni, obcokrajowcy
vallenatos i cumba – popularne tance w Kolumbii
guayabera – biala odswietna tradycyjna koszula (kultura latynoska)

Dodaj komentarz

Filed under proza, wywiad

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s