Potepieni – Chuck Palahniuk

      I

      „Slyszysz mnie, Szatanie? To ja, Madison. Dopiero co tutaj dotarlam, do piekla, ale to nie moja wina, moze tylko dlatego, ze umarlam z przedawkowania marihuany. Albo trafilam do piekla, bo jestem gruba, tak gruba jak maciora. Jesli mozna trafic do piekla za grzech niskiego poczucia wlasnej wartosci, to jestem tutaj wlasnie za to. Bardzo chcialabym moc sklamac, ze jestem wychudzona blondynka z dwoma cyckami ze hej. Ale musi mi wierzyc: jesli jestem gruba, mam do tego dobre powody. Moze najpierw sie przedstawie.”

Jak opisac dokladnie rewokacje bycia martwym. Wiec tak, znam slowo rewokacja. Jestem martwa, nie opozniona w rozwoju.
Wierzcie mi, bycie martwym jest o wiele latwiejsze niz umieranie. Jesli za zycia jestes typem, ktory spedza godziny przed telewizorem, bycie martwym bedzie dla ciebie przejazdzka.

XV

„Slyszysz mnie, Szatanie? To ja, Madison. Mam nadzieje, ze moje slowa go nie spesza ale raz na zawsze zamierzam zaniechac jakiejkolwiek proby zaniechania nadziei. Przysiegam, przestane probowac przestac. Nie jestem zdolna stac sie kolejna, rozczarowana biedaczka bez nadziei ani aspiracji przez reszte wiecznosci, skulona na zimnej, kamiennej podlodze we wlasnych odchodach. Z cala pewnoscia pewnego dnia Projekt Genotyp ludzki odkryje, iz nosze w sobie jakis wyjatkowo odporny gen optymizmu, poniewaz mimo wszystkich moich prob, nie udalo mi sie jeszcze skleic 2 dni bez zywienia jakiejstam nadziei. Naukowcy przyszlosci nazwa go Syndromem Pollyanny i jesli juz musze odwazyc sie na diagnoze, powiem, ze jestem dlugotrwalym, chronicznym przypadkiem pol-pelnej szklanki.

XXVIII

W srodku mnie jakis cichy glosik pyta: co masz do stracenia. Zylam. Cierpialam. Jestem martwa, najgosze przeznaczenie jakie moze sobie wyobrazic jakikolwiek smiertelnik. Jestem martwa a jednak czesc mnie dalej istnieje. Jestem wieczna. Na dobre i na zle. To takie grzeczne i usluzne dziewczynki jak ja, pozwalaja draniom rzadzic swiatem: miss Dziwkom Van Dzivkitz; falszywym, ekologistycznym miliarderom; pacyfistycznym, hipokrytom, ktorzy ciagna koke i pala trawe a jednoczesnie finansuja masowe ludobojstwa przemytnikow i daja ich kontrybut, by utrzymywac w najgorszej nedzy biedakow z bananowych republik. To moj nedzny strach przed odrzuceniem, ktory pozwala na istnienie calego tego zla. To moje tchorzostwo pozwala na wszystkie te okrucienstwa.

Dodaj komentarz

Filed under proza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s